RADIO BOBOLA

  • Radio Bobola
  • Siódma-dziewiąta

Aktualności

Radio Bobola
Radio Bobola shared a post.
16 lipca gośćmi Piotr Otrębski będą:
7:15 Miłosz Manasterski, Agencja Informacyjna;
7:40 Zosia Świerczyńska, Stacja7.pl;
8:15 Magdalena Gawin, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego;
8:34 @Patryk Słowik, Dziennik Gazeta Prawna;
8:47 Bogusław Łabędzki, Instytut Pamięci Narodowej, oddział w Białymstoku.
Zapraszamy w Radio Nadzieja, Radio Warszawa, Radio Głos i Radio Bobola.
Radio Bobola
Radio Bobola
PONIEDZIAŁEK XV TYGODNIA ZW.
WSPOMNIENIE ŚW. BONAWENTURY, DOKTORA KOŚCIOŁA

EWANGELIA (Mt 10,34 - 11,1)
Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje

Jezus powiedział do swoich apostołów:
„Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy.
Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto miłuje syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.
Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.
Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma.
Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadani wam, nie utraci swojej nagrody”.
Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić Ewangelię w ich miastach.
---

Komentarz do Ewangelii [ks. Marek Reczek]

Dzisiejszą Ewangelię proponuje czytać od …końca. Zauważmy, że wskazania podane na jej początku są skierowane przede wszystkim do Apostołów. Zastanawiająca jest ich surowość. Poza tym, dlaczego Jezus wypowiedział je tylko do swoich uczniów i na osobności? W poszukiwaniu najbliższej prawdzie odpowiedzi trzeba jak zawsze ją uśrednić: czyli powodów mogło być wiele. Nie da się wykluczyć również i takiego, że formująca się grupa najbliższych współpracowników Jezusa powinna jako pierwsza docierać do sedna Jego nauki, odrywać jej właściwy cel i nie tracić go sprzed oczu. A nowo wybrani (przypomnę, stało się to na początku 10 rozdziału) widocznie gdzieś się zagalopowali i coś zaczęło się toczyć obok. Jezus to dobry obserwator i wybitny znawca ludzkich serc, dlatego zareagował ostro i na odosobnieniu. A potem „odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić Ewangelię”.

Zdziwienie może się rodzić i u ciebie, gdy czytasz (lub słuchasz) dzisiejszego tekstu. No bo niby jak pogodzić Jezusa leczącego, pochylającego się nad niedolą ludzką, współczującego, płaczącego nad grobem przyjaciela z taką Jego odmianą, o jakiej wspomina św. Mateusz: «Nie (…) przyszedłem pokój przynieść na ziemię (…), ale miecz. (…) przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową”. A jak inaczej pojąć pierwszeństwo miłości Chrystusa w tak bliskich relacjach jak ojciec, matka, córka, syn? Albo dlaczego życie chrześcijanina ma być krzyżem i wyrzekaniem się miłości do życia? Jestem przekonany, że klucz do tych pytań ukryty został w naszych pragnieniach. Chcemy otrzymać największą z możliwych nagród, zbawienie. To dobre pragnienie i właściwy przedmiot pragnień ludzkiej duszy. Nie zapominajmy jednak, za jaką cenę zostało nam ono ofiarowane! Jezus – jako ten, który oddał za to swoje – ma prawo wymagać od tych najbliższych uczniów, żeby dali swoje życie, żeby nie szukali siebie, żeby trwali przy Nim, żeby byli jak On, ich nauczyciel.

I na koniec, takie małe pytanie do ciebie. Czy masz odwagę, by w dniu dzisiejszym być najbliższym uczniem Jezusa? Czy raczej wolisz zostać na „nagrodzie dla proroków”?
Radio Bobola
Radio Bobola
Niedziela, XV tydzień zw.

Łk 10, 25-37
Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie

Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu odpowiedział: «Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?» On rzekł: «Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego». Jezus rzekł do niego: «Dobrze odpowiedziałeś. To czyń, a będziesz żył». Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: «A kto jest moim bliźnim?» Jezus, nawiązując do tego, rzekł: «Pewien człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, wędrując, przyszedł również na to miejsce. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”. Kto z tych trzech okazał się według ciebie bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?» On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie». Jezus mu rzekł: «Idź i ty czyń podobnie!»
---

Komentarz do Ewangelii [ks. Marek Reczek]

Dzisiejsza – piękna i wzruszająca skądinąd – historia o pomocy udzielonej potrzebującemu niesie ze sobą bardzo wiele przesłań. Pozwól, że wypuczę trochę wodzę wyobraźni i zwrócę uwagę na kilka faktów.

Takie zdarzenie nigdy by nie miało miejsca, gdyby nie skłonność ludzkiej natury do nikczemności, połączonej dodatkowo z bezmyślnym zadawaniem cierpienia. Myślę tutaj o zbójcach, którzy za nic mieli ludzkie życie. Pobili nieznanego sobie człowieka, być może tylko za przysłowiowe parę miedziaków. A potem bezmyślnie porzucili swą ofiarę jak niechciany dowód zbrodni albo jakąś rzecz.

Nie zdarzyłaby się ta historia i wówczas, gdyby ów ograbiony i pobity człowiek wcześniej okazał się nieco wcześniej bardziej ostrożniejszy i nie wyruszał w trasę sam. Przecież jej nie znał. Czyżby nie wiedział, że ją wszyscy omijali z daleka? A jednak, coś go skłoniło do wędrówki tą akurat drogą. Ciekawe, co to mogło być? Wiara we własne szczęście? A może bezmyślność? Albo pośpiech? A może ukryta chęć zysku?

Nie zdarzyłaby się także ta historia, gdyby nie było uczonego w Piśmie, który przy wszystkich zaczepił Jezusa, sądząc, że go zawstydzi. Z jednej strony plus dla niego, bo miał odwagę zapytać. Z drugiej jednak okazał się człowiekiem, który nie miał szacunku wobec Nauczyciela z Nazaretu.

Nie byłoby też tej historii, gdyby nie sam Jezus. To On tak sprytnie pokierował fabułą, że przywiódł uczonego do odkrycia prawdy, a u ludzi wywołał prawdziwy podziw.

No dobrze. A kto jest twoim bliźnim? Pytam, bo może na co dzień widzisz w sobie Samarytanina, a w rzeczywistości jesteś jak zbójca, który wpierw zadaje rany, a potem porzuca w skrzywdzeniu człowieka? Może ukrywasz się pod maską uczonego i szukasz sprytnego wybiegu, by ominąć prawo Boże? A może jesteś kimś z tłumu i do tłumu należysz? By to sprawdzić, pomyśl, jak często łapiesz się na tym, że umiesz tylko wzdychać, oburzać się, krytykować, obmawiać? Pomyśl, czy czyjaś pobożność pobudza cię do refleksji, czy raczej drażni i wolisz trzymać się na dystans, bez wchodzenie w głębsze relacje z nim lub z Jezusem? A może czujesz się kimś takim jak kapłan? On śpieszy do świątyni, by śpiewać psalmy i hymny lub odprawiać długie modły, ale tak naprawdę wie, że są tylko parawanem. A może ty to lewita? Człowiek stworzony do wyższych rzeczy i spraw ważniejszych niż te codzienne, szare, zwykłe, ludzkie? Skoro tak deliberujemy, to może w końcu warto zobaczyć w sobie Samarytanina? On nie zważając na język, pochodzenie, kulturę czy kolor skóry w drugim człowieku zobaczył przede wszystkim …człowieka!

Tak. Łukasz włożył w usta Jezusa piękną opowieść. Czy byłbyś / byłabyś w stanie popatrzeć na nią jako osobiste wezwanie Jezusa do praktykowania miłości bliźniego w dniu dzisiejszym?
Radio Bobola
Radio Bobola
Sobota, XIV tydzień zw.
Wsp. pustelników Andrzeja Świerada i Benedykta

Mt 10, 24-33
Nie bójcie się ludzi

Jezus powiedział do swoich apostołów: «Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana. Wystarczy, jeśli uczeń będzie jak jego nauczyciel, a sługa – jak jego pan. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, to o ileż bardziej nazwą tak jego domowników. Nie bójcie się więc ich! Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie w świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież bez woli Ojca waszego żaden z nich nie spadnie na ziemię. U was zaś policzone są nawet wszystkie włosy na głowie. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie».
----

Komentarz do Ewangelii [ks. Marek Reczek]

Nastrój prześladowania za wiarę towarzyszy również dzisiejszej Ewangelii. Jezus uczciwie uprzedza swoich uczniów, że nie będzie im oszczędzone to, co towarzyszyło Jemu w czasie wędrówki i w głoszeniu Królestwa. Było tak i jest nadal jakąś koślawą prawidłowością, że ciągle znajdują się ludzie, którzy z jakichś tam powodów nie poznali Jezusa, albo poznali Go i są Mu niechętni; albo poddają swoją duszę szatańskiemu kuszeniu, wypełniając nienawiścią do Jego Osoby i wszystkich Jego dzieci. W sumie to nic nowego, ale warto pamiętać o zapewnieniu, że jesteśmy chronieni mocą Bożą i w planach Bożej opatrzności jesteśmy ważni. Ze zdziwieniem odkrywam, że jedyną w zasadzie rzeczą, o którą nas Jezus prosi, to to by przyznawać się do Niego wobec ludzi! I co, to niby ma wystarczyć? Ależ tak, wystarczy, bo tak Jezus powiedział i dlatego tak się właśnie stanie!

Zachęcam cię wiec do …odwagi. Nie bój się przyznać do Jezusa, gdy kreślisz na sobie znak krzyża rozpoczynając podróż, gdy modlitwą rozpoczynasz posiłek; gdy – mógłbyś, ale ze względu na Niego - nie używasz wulgarnych słów; i wreszcie, gdy się modlisz…
Radio Bobola
Radio Bobola
Piątek, XIV tydzień zw.
Wsp. św. Brunona Bonifacego z Kwerfurtu, bpa i męczennika

Mt 10, 16-23
Apostołowie będą prześladowani

Jezus powiedział do swoich apostołów: «Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie. Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was prowadzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy».
---

Komentarz do Ewangelii [ks. Marek Reczek]

Zdaje się, że dzisiejsze słowa, wypowiedziane przez Jezusa, to już nie tylko proroctwo. To fakt! Okazuje się, że według raportów publikowanych przez organizację „Open Doors” właśnie chrześcijanie są najbardziej dyskryminowaną i prześladowaną grupą społeczną. To samo stwierdza raport przygotowany na zlecenie brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Co ciekawe, ten ostatni zaleca wprowadzenie do brytyjskiego prawa karnego terminu „chrystianofobia”, obok istniejących już „islamofobii” i „antysemityzmu”.

Pośród rozmaitych form prześladowań, z jakimi mają do czynienia współcześni uczniowie Chrystusa, są te ukryte. Rozpoczynają się od gestów niechęci lub eliminacji w różnych wymiarach życia społecznego i kulturowego. Na wyższym poziomie stoją bardziej zakamuflowane postacie nacisków, społecznych lub medialnych nagonek. Ostateczność to faktyczne wyroki śmierci a nawet ludobójstwo. Szacuje się, że średnio miesięcznie z powodu wyznawanej wiary w Chrystusa ginie 345 osób! To nie do uwierzenia, ale tak faktycznie jest. No chyba, że liczby kłamią.

Przywołaliśmy realia. A co na to wszystko Chrystus? Chyba Go nie zdziwimy. On uprzedził swoich uczniów przed takimi zjawiskami jak prześladowania. Również nas zachęca do wytrwałości. Mówi: „Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie. Miejcie się na baczności przed ludźmi! Poza tym obiecuje nam pomoc Ducha Św. w obronie, głoszeniu i mężnym wyznawaniu wiary przed ludźmi. Słyszymy, że „Duch Ojca waszego będzie mówił przez” …nas! To prześladowanie było, jest i będzie. I samo nie skończy. Jego początkiem, początkiem końca prześladowań będzie nadejście Syna Człowieczego. Miejmy więc nadzieję i módlmy się za siebie nawzajem, prosząc o wytrwałości i męstwo na czas próby.